Dyskusje / roboty przymusowe w szkole podstawowej

  • roboty przymusowe w szkole podstawowej | Atlantis <marekw1986NOSPAM@wp.pl>
    Niby sytuacje o których mowa miały miejsce dość dawno temu (koniec lat
    dziewięćdziesiątych) ale ostatnio zacząłem się zastanawiać czy to co
    robiła dyrekcja mojej szkoły było zgodne z obowiązującym wówczas prawem.
    Mianowicie czy dyrekcja i nauczyciele mają prawo zapędzić uczniów do
    prac fizycznych przy szkole w godzinach lekcyjnych? Dosyć często
    zdarzało się, iż dyrektor informował "jutro nie macie WF-u, polskiego i
    matematyki - przynieście z domu łopaty, będziecie wyrównywać bieżnię".
    Zdarzały się też prace całkowicie pozbawione sensu. Na przykład
    parokrotnie uczniowie dostali nakaz przyniesienia z domów noży i przez
    parę godzin wyskrobywali kępki trawy spomiędzy płyt chodnikowych którymi
    wyłożono niezagospodarowany teren za szkołą (rzekomo za każdym razem
    miano go zagospodarować). Oczywiście można było wynająć specjalistę,
    który zrobiłby to dużo skuteczniej ale po co, skoro dzieciaki zamiast
    się uczyć mogą stanowić tanią siłę roboczą?

    Największym przegięciem jakie pamiętam był nakaz wyjścia poza teren
    szkoły, gdzie czyściliśmy pewną działkę z kamieni. W palącym słońcu, na
    lekko podmokłej ziemi, klimat jak w obozie jenieckim (rozmawiać nie
    wolno było...).

    Czy takie praktyki były wówczas legalne? Jak to wygląda teraz?
    Żeby nie było - nie mam nic przeciwko uczeniu o wartości pracy, ale
    marnowanie czasu lekcyjnego na zupełnie niepotrzebną pracę, bo dyrekcja
    skąpiła pieniędzy na wynajęcie ludzi do tego???

  • Re: roboty przymusowe w szkole podstawowej | Szerr <nie@podam.pl>
    Dnia Sun, 16 Aug 2009 10:10:47 +0200, Atlantis napisał(a) w
    :

    Prace społeczne są metodą nauczania i wychowania akceptowaną przez
    współczesne nauki pedagogiczne, tak więc takie działanie szkoły jest
    legalne. Jednak jeżeli prace rzeczywiście nie miały żadnego wymiernego
    sensu, przysługiwała ci skarga.

    --
    Quid leges sine moribus?

  • Re: roboty przymusowe w szkole podstawowej | alex <alexzmuda@gmail.com>

    > Czy takie praktyki były wówczas legalne? Jak to wygląda teraz?
    > Żeby nie było - nie mam nic przeciwko uczeniu o wartości pracy, ale
    > marnowanie czasu lekcyjnego na zupełnie niepotrzebną pracę, bo dyrekcja
    > skąpiła pieniędzy na wynajęcie ludzi do tego???

    u nas w LO tez tak bylo, mieliśmy zajęcia PO z dziadkiem, który
    wymyślał rózne roboty społeczne, raz kazał przynieśc łopaty i mieliśmy
    robić bieżnie - pozniej i tak nic z tej bieżni nie wyszło, Na pytanie
    dlaczego nie mam łopaty i nie pracuje, powiedziałem mu że za darmo nie
    robię , to mało zawału nie dostał. Wg mnie za każdą prace nalezy się
    wynagrodzenie, i nie mozna nazywac eufmistycznie niewolnictwa pracami
    społecznymi i kadzić o wartości pracy.


    alex

  • Re: roboty przymusowe w szkole podstawowej | Budzik <budzik61@poczta.o.n.e.t.pl.nie.spam.oj>
    Osobnik posiadający mail nie@podam.pl napisał(a) w poprzednim odcinku co następuje:

    > Prace społeczne są metodą nauczania i wychowania akceptowaną przez
    > współczesne nauki pedagogiczne, tak więc takie działanie szkoły jest
    > legalne. Jednak jeżeli prace rzeczywiście nie miały żadnego wymiernego
    > sensu, przysługiwała ci skarga.

    hmmm, kopanie ogródka metodą nauki jezyka polskiego??? Trzeba by sie mocno
    powyginac zeby to wybronic...

    --
    Pozdrawia... Budzik ; #GG: 565516 ; www.rowery.rejtravel.pl
    b_ud_zi_k_6_1 na poczta kropka onet kropka pl (adres antyspamowy, usuń także "_")
    Argumentowi "Bo nie!" przeciwstawiam
    kontrargument "Bo tak!". Tomasz 'tsca' Sienicki

  • Re: roboty przymusowe w szkole podstawowej | Lisciasty <lisciasty@post.pl>
    On 16 Sie, 10:10, Atlantis wrote:
    > Czy takie praktyki były wówczas legalne? Jak to wygląda teraz?
    > Żeby nie było - nie mam nic przeciwko uczeniu o wartości pracy, ale
    > marnowanie czasu lekcyjnego na zupełnie niepotrzebną pracę, bo dyrekcja
    > skąpiła pieniędzy na wynajęcie ludzi do tego???

    U nas to było pomyślane bardziej z sensem, jeździliśmy
    w soboty gromadnie zbierać kamienie z pól, za co oczywiście
    rolnik dawał kasę. Kasa szła na letnie wyjazdy i było jej
    tyle że nawet kieszonkowe dawali.
    Jak widać tam u Ciebie zabrakło wyobraźni albo się debilom
    nie chciało...

    Pzdr.
    L.

  1 2 3 4 5 6 7 8 9 10  

Podobne